Relacje

proces

6. Jestem tylko adwokatem
Zgłaszając się do prawnika powierzasz mu problem prawny.Kropka.
Wiele z nich wiąże się z problemami z innych sfer – zdrowiem,rodziną,pracą.
Stąd nieuchronnie ocieram się o funkcje lekarza,powiernika,terapeuty.

Ocierając się o te funkcje nie wypełniam jednak żadnej z nich.
I nawet nie aspiruję.
Stąd nie traktuj adwokata jako remedytora
wszystkich Twych problemów,
a kancelarii jako miejsca dla snucia wielowątkowych opowieści,
względnie sesji leczniczej.

Zabierasz w ten sposób niepotrzebnie czas sobie i mnie.
A sobie pieniądze.
Za czas niepoświęcony kwestiom stricte prawnym
zostaniesz surowo podliczony.

7. Nie jestem twoim przyjacielem
Powiedziano,
że klient ma być dla adwokata najważniejszą rzeczą na ziemi.
Powierzasz mu swoje najbardziej dyskretne myśli,czyny.

To naturalne,że nawiązuje się między nami nić sympatii,
poczucie więzi,relacja o znamionach zażyłości.
W końcu liczysz na mnie w tych jakże ważnych kwestiach.
a więc traktujesz mnie jak swego przyjaciela.

Nawet jeśli traktujesz mnie jak swego przyjaciela,
to nie jestem Twoim przyjacielem.

Pomijając ewentualne powołanie -
cokolwiek to słowo oznacza -
prawnik wykonuję swoją pracę.

I wykonuję ją – oprócz innych motywacji - dla pieniędzy,

Moim zadaniem jest skuteczna reprezentacja,
a to wyklucza familiaryzowanie się między nami.
Nie chodzi tu o wywyższanie siebie,czy degradowanie kogokolwiek.

Ostatecznie moim obowiązkiem jest służyć Ci i Cię chronić.
Tyle że realizacja tego celu wymaga odpowiednich narzędzi.

Jako adwokat mam mieć dystans.
Dystans pozwala mi postrzegać zdarzenie
z odpowiedniej perspektywy.
Angażując się emocjonalnie ową perspektywę stracę.

8. Nie oczekuj telenoweli.
Dobre pismo procesowe jest krótkie.
Jakkolwiek od tej zasady istnieją wyjątki,
to jednak potwierdzają one regułę.

Istnieje silny trend do powyższej zasady się nie stosujący.
Upatruję go w dwóch przyczynach.

Po pierwsze chęć olśnienia.
Tworzący te eposy autorzy pragną wykazać się
ogromem wykonanej pracy.
Takie zachowanie oceniam jako wątpliwe.

Po drugie legalizacja honorarium.
W tym ujęciu adwokatowi łatwo jest wykazać ile czasu poświęcił
na jego sporządzenie,ergo jak bardzo się napracował.
Ostatecznie trudno to kwestionować,
skoro certyfikowane to jest długim pismem.
Takie zachowanie oceniam jako nieetyczne.

Nasuwa się jednak trzecia przyczyna.
Część tych osób nie potrafi sporządzać pism procesowych.

Erozja systemu kształcenia aplikantów,
osłabienie relacji z patronem,
który powinien zapewnić prawidłowy nadzór nad uczniem,
czy szerzej napływ do zawodu niespotykanej liczby adeptów
spowodował wynaturzenie dotychczasowego systemu szkolenia.

Dobre pismo,jak przekonuje Steven Stark w w << Writing to win >>
zamienia stronę w akapit,akapit w zdanie,a zdanie w słowo.

Po pierwsze pismo procesowe – w uproszczeniu – nie jest dowodem.
Przedstawia ono tylko Twoje zapatrywanie/stanowisko na sporną kwestię.
Stąd jego długość/obszerność nie zwiększa siły dowodu,
którym nie jest.

Po drugie sprawa – pismem wyrażona - jest dla Ciebie bardzo ważna.
Ale tylko dla Ciebie i bez obrazy dla nikogo więcej.
Z punktu widzenia pozostałych czytelników,
a więc uczestników procesu,
jest to tylko jeszcze jedna sprawa,pośród innych.

Oni zaś mają setki pism do przeczytania,
wobec czego zależy im,aby autor zwięźle przedstawił
swoje zapatrywanie i żądania,
a nie zmuszał ich do poszukiwania sensu w labiryncie stron.

W przeciwnym wypadku pismu grozi nieprzeczytanie,
a nawet spadek zainteresowania
problemami w nim zawartymi.

Po trzecie względy stylistyczne.
Im pismo jest dłuższe,
tym trudniej poddać je korekcie,a więc óniknońdź błenduff.

Po czwarte tamowanie emocji.
Wdając się w spór trzeba zwykle podać okoliczności
stawiające oponenta w złym świetle.
O ile to możliwe lepiej jest wyrazić je oględnie/powściągliwie,
niejako minimalistycznie.
W przeciwnym razie przeciwnik może poczuć się urażonym
i w konieczności wyjaśnienia wszystkiego co na swój temat wyczytał
w wielostronicowym elaboracie.
Nie dlatego że nie zgadza się z Twym żądaniem,
ale dlatego,że poczuł się obrażony uzasadnieniem tego żądania.

Tymczasem w wielu sprawach chodzi o wynik,
rozumiany jako szybkie zakończenie,
a nie o samo jego prowadzenie sporu.

Po piąte ogólność ułatwia zaskoczenie.
Nie podając szczegółów/detali nie informujesz oponenta
o swojej taktyce,czy posiadanej wiedzy.
Ułatwia to skorzystanie z niej wtedy,gdy będzie to potrzebne.
Otwartość/transparentność to zaproszenie do klęski.