Relacje

Masoneria podczas procesu

9. Szanuj tajemnicę adwokacką
Jest ona określana jako sacrosanctum naszego zawodu.
Ale tajemnica powinna być dochowana także przez klienta.
To co zostało ustalone pomiędzy nami,
powinno pozostać pomiędzy nami.
Może Cię to napawać optymizmem i nadzieją na powodzenie
ale nie triumfalizmem i pewnością wygranej.

Stąd absolutnie nierozważnym jest
dzielenie się szczegółami tych ustaleń z innymi.
Takie informacje mogą dotrzeć do oponenta,
który lepiej,aby spał snem zimowym ,nieświadom co go czeka.
Ostatecznie po co budzić niedźwiedzia ?

Tak samo nie ma potrzeby,
aby wiedział jakimi argumentami/dowodami zamierzam się posłużyć
dla osiągnięcia rezultatu.
Jeśli będzie wiedział może podjąć środki zaradcze.Po co ?

Ewentualne indagacje rodzinno-towarzyskie
powinny ograniczyć się do poinformowania
kto Ciebie reprezentuje.Kropka.
Dalej idące pytania można sparować formułą,iż
Adwokat z uwagi na dobro postępowania zabronił mi się wypowiadać .
To samą formułą należy się posługiwać -
niczym zdartą płytą – gdy owe pytania się nasilają.

Taka odpowiedź powoduje,że Ty jesteś dobry,
a ja ( autor owego interdyktu ) zły.
Ochrona tajemnicy,do której zachęcam obowiązuje
w całym toku postępowania,
a nie tylko w początkowej fazie.
Cały tok postępowania,to także jego początek,
a więc i pierwsze spotkanie w kancelarii.

Pierwsze na które lepiej przyjść samemu.

Prywatnie rozumiem,
iż niektórzy preferują pojawiać się u adwokata w składzie wieloosobowym.
Pominąwszy raźność ,
to kilka osób ma szansę poruszyć więcej zagadnień,
niż uczyniłaby to tylko jedna osoba.
To jednak można usunąć stosując się do rady nr 1.

Innym powodem grupowej wizyty jest chęć kolektywnej,
a więc lepszej oceny Twojego potencjalnego reprezentanta ( czyli mnie ).
Temu zaradzić nie potrafię.

Przyczyny,jakie leżą u podstaw spotkania jeden na jeden są trojakie.

Po pierwsze część z nieklientów to potencjalni świadkowie.
Ewentualne ujawnienie,że byli w kancelarii Twego reprezentanta
może być potraktowane jako próba
wygenerowania przeze mnie/Ciebie/nas,
aby świadkowie złożyli zeznania określonej treści.

Po drugie względy taktyczne.
Tutaj należałoby powtórzyć wywód wcześniejszy o konfidencjonalności.
Skracając,im mniej osób wie o twych planowanych posunięciach,
tym łatwiej będzie je wykonać.
Ostatecznie żadna armia nie heralduje szczegółów ataku.

Po trzecie ochrona powstania tajemnicy.
Zasadą –
przynajmniej dla potrzeb wymiaru sprawiedliwości -
jest jawność informacji.

Niedostępność tejże musi mieć podstawę prawną,
a więc i spełnienie określonych wymogów.
Istota tajemnicy polega także na wiedzy o niej nielicznych osób.
W przeciwnym wypadku informacja należy do domeny publicznej.
Obecność wielu osób podczas rozmowy
rodzi wątpliwość co do spełnienia wymogu
uzasadnionego oczekiwania prywatności .
W tym ujęciu radzenie się adwokata na przyjęciu
w gronie wielu osób powoduje,
że tajemnica adwokacka w ogóle nie zaistniała
( Mecenasie ! Wczoraj jak byłem pijany i bez prawa jazdy,to kradzionym samochodem napadłem na bank,skąd zabrałem fałszywe dolary, za które
kupiłem narkotyki. Co może mi Pan poradzić ?
).

Nie jest jasne,gdzie dokładnie przebiega owa granica.
A więc nie wiadomo jaka minimalna liczba osób na spotkaniu
wyklucza powstanie tajemnicy adwokackiej.
Przeciwnik mógłby więc tą okoliczność eksploatować,
domagając się przesłuchania wszystkich uczestników mityngu,
jako zdarzenia tajemnicą adwokacką nie chronionego.

Nie jest to zagadnienie przetestowane w Polsce.
I jakkolwiek odpowiedź na to pytanie żywo mnie interesuje,
to nie mam zamiaru weryfikować tej koncepcji na Twoim organiźmie.

Wersja 2.0

Maciej Przebindowski